,,Krewny z Internetu” – Rodzina Markowskich korzenie z Nagłowic, plus kilka rodzinnych opowiadań – nowel
Niezwykłe w życiu momenty
KREWNY Z INTERNETU…
Zapewne większość genealogicznych „poszukiwaczy” doznała momentu, w którym przyszło zwątpienie i brak pomysłu na dalsze tropy. Dużo niejasności, braki w kartotekach, takie same imiona i nazwiska, a różni rodzice (których nie znam). Nic się nie klei.
Ja osobiście późno wpadłam na pomysł poszukiwania przodków – rodzice nie żyją, dziadka od strony taty nie znałam (zmarł gdy miałam 2 lata), rodzeństwa (najlepiej starszego, które mogłoby więcej pamiętać) nie mam.
Ale mam syna, dla którego chcę stworzyć rodzinną księgę, więc gdy utknęłam i nie byłam pewna, czy trop którym podążam jest właściwy – w desperacji (i raczej bezmyślnie), wpisałam w wyszukiwarkę imię i nazwisko przodka na którym „stanęłam”. Nie liczyłam na nic, strony internetowe w sumie niewiele ciekawego mi pokazały, ale przy którejś z kolei się zatrzymałam, bo „ktoś” opisywał genealogię Markowskich.
Fajnie.
Poczytam.
Jakiś kompletnie zakręcony ,,gościu” odnalazł swoich przodków do siódmego pokolenia wstecz. Ciekawie ma, bo pochodzą z Nagłowic – tych od Mikołaja Reja…
Kacper Markowski,
który miał syna Jana Markowskiego.
A ten miał syna Tadeusza.
Matko… Przecież to są MOI przodkowie !
Od razu włączyłam nową zakładkę i szukam „tego Adriana”, kimkolwiek on jest (nie, „Słomian” czy innych jego książek jeszcze wtedy nie czytałam ;). Nie wiem jak wygląda obecnie, ale zdjęcie które znalazłam (to w ciemnej koszuli i marynarce) spowodowało, że najpierw zamarłam, a potem… No cóż, popłakałam się. Jest tak podobny do mojego ojca, że gdyby mój szanowny rodzic miał syna (a nie ma), to ten jego ewentualny syn pewnie nie byłby bardziej podobny niż jest Adrian Markowski (nawet podesłałam zdjęcie Adriana kuzynowi, który pamięta mojego ojca, bo myślałam, że mam może omamy, ale potwierdził od razu – tak, podobny jak cholera!).
Na szczęście jest FB, na którym można w komentarzu wpisać – „Jakby pan mógł sprawdzić folder „Inne”…” . Na podwójne szczęście sprawdził. Obecnie, po tygodniu wirtualnej znajomości (spotkanie „na żywo” jeszcze przed nami) jesteśmy na etapie wymiany szczegółów i szczególików. Ja podziwiam ogrom pracy, jaką Adrian do tej pory wykonał, od czasu do czasu dorzucę coś z nowych odkryć, a Adrian ma frajdę, że tyle trudu nie poszło na marne (i tak by nie poszło, ale jest dodatkowy bonus w postaci odnalezionej kuzynki).
Oczywiście pierwsze co, to wymieniliśmy telefonicznie zdjęcia. Adrian ma to szczęście, że jego dziadek długo żył (i pamięć miał świetną). Na dodatek ma ciocię, która pamięta moją ciocię, więc wątpliwości nie ma. Jesteśmy rodziną ! I jesteśmy (ja i Adrian) z tego samego genealogicznego „szczebla” – między nami jest rok różnicy (jestem młodsza 😀 ). Nasi dziadkowie byli rodzonymi braćmi, a nasi ojcowie to cioteczne rodzeństwo. Więc my jesteśmy podwójnie ciotecznym rodzeństwem (uwielbiam te rodzinne poplątane zawiłości).
Tak więc moje zwątpienie zakończyło się euforią i wzmożoną genealogiczną działalnością.
Zamieszczam parę zdjęć z rodzinnego albumu.
Z pozdrowieniami dla wszystkich genealogicznych zapaleńców,
Urszula Markowska –
prawnuczka Jana Markowskiego,
wnuczka Stanisława Markowskiego (brata rodzonego Tadeusza Markowskiego),
córka Janusza Markowskiego (brata ciotecznego Jerzego Markowskiego)
# Wpis umieszczony na stronie Narodowa.pl dnia 17.07.2025 roku.
—
Opisy umieszczonych tu rodzinnych fotografii (w kolejności ukazywania):
1. Zdjęcie z grupą dzieci, żłobek w Warszawie przy ulicy Podskarbińskiej: wśród tych maluchów jest gdzieś mój ojciec – Janusz Markowski, który w czasie wojny, w 1942 roku był posyłany do żłobka (co było dla mnie zaskoczeniem, bo wydawało mi się, że „jak jest wojna, to nic nie działa”, ale prawda jest taka, że podczas każdej wojny, życie toczy się dalej…).
Zdjęcie jest na tyle zaskakujące, że ta „dziura” to prawdopodobnie lej po bombie. Dosyć niecodzienny pomysł, żeby dwu, trzyletnim szkrabom robić zdjęcie z lejem po bombie na pierwszym planie, ale po tylu latach „pamiątka” jest wręcz historyczna.
2. Zdjęcie j.w. – rewers.
3. Ten młodzieniec w kojcu, to mój tata w żłobku (w samym środku wojny). Nie wiem jak Adrian wyglądał w takim samym wieku, ale zakładam, że był podobny 😉
4. Piękni i młodzi – jakieś pięćdziesiąt lat temu: ta stojąca blondyneczka to moja ciocia Krysia – siostra cioteczna cioci Adriana Markowskiego, obok jej mąż, z prawej siedzi mój tata – Janusz Markowski, obok niego siedzi Ewa – córka siostry mojej babci od strony taty, czyli żony Stanisława Markowskiego (jeżeli ktokolwiek jeszcze nadąża za supełkami więzów rodzinnych), maleństwo to chyba syn Krysi (a mój kuzyn), bo to chyba jego chrzciny.
—
# podkład muzyczny wpisu: F. Chopin: https://www.youtube.com/watch?v=EFJ7kDva7JE
—
Od admina strony – linki do wpisów wspomnień rodzinnych P. Adriana Markowskiego umieszczone na stronie Narodowa.pl:
1. Genealogia i rodzinne wspomnienia Adriana Markowskiego – cz I i II:
Genealogia, czyli Historia Rodziny dla dzieci spisana część I
—
2. Wspomnienie o babci Izabelli – ,,Włochy pod Warszawą ulica Parkowa i droga do szkoły”:
https://narodowa.pl/exhibits/dokument-po-babci-1951/
3. Wspomnienie o babci Izabelli ,,Granaty we Włochach i wścibska sąsiadka”:
https://narodowa.pl/exhibits/kilka-dokumentow-pamiatek-po-babci/
4. Kilka pamiątek po dziadku Tadeuszu, w tym ,,Sen dziadka o ucieczce z obozu pracy”:
https://narodowa.pl/exhibits/kilka-dokumentow-pamiatek-po-dziadku/
5. Wspomnienie o dziadku Tadeuszu – zapaśniku:
https://narodowa.pl/exhibits/powojenny-artykul-o-dziadku-zapomnianym-zapasniku/
6. Wpis ślubu dziadków w kościele w Warszawie:
https://narodowa.pl/exhibits/swiadectwo-zawarcia-malzenstwa-pradziadkow/
7. Mała Ojczyzna ,,Stanisław Masłowski w Woli Rafałowskiej”:
https://narodowa.pl/exhibits/stanislaw-maslowski-w-woli-rafalowskiej/