[wpml_language_selector_widget]
Polish English French German Spanish Russian Chinese (Simplified) Japanese Hindi Arabic
[wpml_language_selector_widget]
Polish English French German Spanish Russian Chinese (Simplified) Japanese Hindi Arabic
Dział 1Pamiątki: Małe Ojczyzny Świat Rodziców, Dziadków... Wspomnienia rodzinne, osobiste...

Pamiątka rodzinna w Polsce – Wspomnienie – Powstanie Warszawskie 1944 (Pomnik Żołnierzy „Żywiciela”)

Zgłaszający Eksponat:
Maciej Bernhardt
podziel się z innymi:

Żołnierze powstańczego Obwodu „Żywiciel” od bardzo dawna wielokrotnie występowali z inicjatywą wystawienia pomnika upamiętniającego naszych poległych kolegów i towarzyszy broni. Napotykaliśmy na różne „obiektywne trudności” zarówno z powodu braku niezbędnych funduszy jak i ze strony ówczesnej biurokracji. Po licznych próbach i przeszkodach, których nie potrafię nawet w części opisać, pomnik dzięki ofiarnej pracy wielu ludzi i odwilży politycznej stanął między ulicami Słowackiego i Popiełuszki, na skwerze za teatrem Komedia, a 15 października 1988 roku odbyło się jego uroczyste odsłonięcie.

Projekt pomnika – bardzo skromny – przygotował jeden z naszych kolegów, wykonanie fundamentu i podstawy – „po znajomości” – drugi, tablicę z brązu z napisem wyliczającym Zgrupowania (bataliony) Obwodu, liczbę powstańców i liczbę poległych załatwił trzeci w zaprzy­­jaźnionym zakładzie. Transport materiałów budowlanych – czwarty. Pozostał jeszcze problem „załatwienia” dźwigu, który podniesie wielki głaz (ok. 3 tony) i ustawi na postumencie. Głaz ten podarował nam i przywiózł (o ile dobrze pamiętam – gdzieś z Olsztyńskiego) na miejsce gdzie miał stanąć pomnik, przedsiębiorca budowlany, który był za młody, aby brać udział w Powstaniu, ale był bardzo życzliwy dla naszej inicjatywy.

Z budową pomnika wiąże się pewne zdarzenie: drobne, ale bardzo charakterystyczne dla stosunków w latach 80-tych. Miałem wówczas „pod ręką” odpowiedni dźwig samochodowy. Dźwig taki był akurat w homologacji w Instytucie Transportu Samochodowego, którego od około roku byłem dyrektorem. Użycie go do jakichkolwiek zadań wykraczających poza homologację było niedopuszczalne, nie tylko ze względów formalnych, ale także mery­torycznych.

Przedstawiłem problem kilku zaufanym pracownikom, których poglądy były mi dobrze znane, porozmawiałem ze związ­kiem zawodowym i uzgodnionego dnia dźwig wraz z obsługą znalazł się o właściwym czasie we właściwym miejscu. Była tam także spora grupa ludzi, którzy mieli uczestniczyć w wylaniu betonu do wykonanego wcześniej postumentu, niezbędnych pracach murarskich itp.

Gruszkę do przewiezienia betonu załatwił także któryś z kolegów. Gruszka pojechała do wytwórni betonu gdzieś na przedmieściu Warszawy i … zginęła. Minął uzgodniony termin, czekamy 10, 15 minut, pół godziny, trzy kwadranse. Ludzie się denerwują, bo pourywali się z roboty, „mój” dźwig także powinien już wracać. Ewentualne ponowne zebranie wszystkich niezbędnych uczestników i sprzętu to zadanie graniczące niemal z cudem.

Wreszcie pojawia się gruszka z cementem, spóźniona niemal godzinę. Na powitanie była wiązanka, ale na pewno nie były to kwiaty. A oto wyjaśnienie kierowcy-operatora.

Pojechałem tak jak było uzgodnione, załadowali mi szybko cement i przy wyjeździe na bramie pracownik pyta, dla kogo ten cement?. Jak się dowiedział, że na pomnik powstańców, to gdzieś zatelefonował i powiedział mi. Trzeba było wcześniej to powiedzieć. Niech pan szybko wraca i wyrzuci ten cement, pokażą gdzie. Załadują panu inny. Popilnujcie go tylko przez noc, jak dobrze zwiąże; to wam nawet czołgiem nie wyciągną tego waszego głazu.

Tu małe wyjaśnienie dla tych, którzy tych czasów (na szczęście) nie pamiętają: Nieco wcześ­niej podobnych pomników powstało w całej Warszawie więcej; ale „nieznani sprawcy” część z nich poniszczyli w nocy.

P.S. Nie podaję tu nazwisk współuczestników, gdyż większości już nie pamiętam; przy tym określenia tych co „załatwiali” poszczególne sprawy: „jeden”, „drugi” itd. są czysto umowne i każde dotyczy wielu naszych kolegów i sympatyków naszej sprawy.

pchor. „Zdzich”, plut. 237, II kompania, Zgrupowanie „Żubr”, Obwód ‘Żywiciel”

prywatnie: Maciej Bernhardt

Warszawa, dn, 3 lipca 2004

Komunikator galerii GA.PA - pole zmysłów - propozycja do wspólnego przemyślenia

  • Widok
  • Smak
  • Ciepło
  • Dźwięk
  • Dotyk
  • Balans
  • Zapach
  • Ból
  • TARDIS

Korespondencja

Website Project Created by RAW-CODE