Polish English French German Spanish Russian Chinese (Simplified) Japanese Hindi Arabic
Polish English French German Spanish Russian Chinese (Simplified) Japanese Hindi Arabic
Dział 2Wspomnienia Pamiątki - Książki, Czasopisma, Powidoki...

Pamiątka Literacka – Nieznane okupacyjne małe opowiadanie nieznanego autora “Nowoczesny kelner”

Zgłaszający Eksponat:
Maria i Anna z d. Mioduszewskie
podziel się z innymi:

Nieznane okupacyjne opowiadanie
nieznanego autora “Nowoczesny kelner”

Maszynopis odnaleziony w zbiorach naszej cioci: Eugenia Maternicka (1875-1967) szefowa sekretariatu w przedwojennym Wydawnictwie Gebethner i Wolff, Warszawa. Może znawcy pomogą odgadnąć autora, czy Chrzanowski to autentyczne nazwisko, czy pseudonim – jeśli tak, to czyj? Podajemy odpis z załączonego skanu maszynopisu:

Napisał Chrzanowski.

Nowoczesny kelner.
————————————-

Znowu jestem w knajpie. Tu w barze “Pod zdechłym Medorem”. Państwo
nie macie pojęcia, jak ja przez ten rok żyłem okropnie w bezrobociu
kelnerskim. Nic tylko szlifowałem warszawskie bruki i serce mi się
krajało, patrząc na te osoby z towarzystwa, udających kelnerów i obra-
żające fach gastronomiczny. No, bo jakże – każda potrawa wymaga szacunku
i zrozumienia duchowego, a oni co: podają wódkę ciepło, zupę zimno, a
do ryby nożyczki do owoców. Co do tych aktorek, czyli kelnerek artystycz-
nych, to te prawdziwe artystki już w wieku takim zapatynowanym, choćby
ze względu na doświadczenie życiowe – jeszcze jaką taką nie nawalają w
parafię, ale te tak zwane krowięty, czyli nadeptki sztuki, to te się
odgrywają na narodzie – taka na scenie nosiła najwyżej tacę i mówiła
cztery słowa: “Zupa na stole – powóz zajechał” – i to się pomyliła,
bo czasami powiedziała: “powóz na stole – zupa zajechała”. Jak to u takiej
gość zamówi de voleja z groszkiem, to ona taka ważna kroczy do kuchni,
jak Balladyna na koronację. Jak się trafi gość co zamawia bose pół czar-
nej, bez ciastka, to ona tak się boleśnie uśmiecha, jak Dama Kameliowa
przed śmiercią. Państwo nie macie pojęcia, jakiem ja żył przez ten rok.
Ja wiem, że w takiej zawierusze jeden człowiek znaczy tyle co sardynka
na oceanie podczas burzy, ale ta sardynka tylko dba o swoją główkę. Prawdę
powiedziawszy 30 lat pracuję w swoim fachu, a nigdy nie widziałem łba
od sardynki. Co miałem robić. Przez cały listopad i grudzień zeszłego
roku woziłem wódkę z Lublina, ale to taki łakomy towar, że ciągle wpada-
łem w deficyt i musiałem się wziąć do czego innego. ja fabrykowałem
mydło, a szwagier Pikutowski chałwę. Interes nawet nieźle szedł, ale
któregoś dnia myśmy się urżnęli na trupa i pomięszały nam się surowce.
Więc ja musiałem odstąpić od produkcji i szwagier Pikutowski juz fa-
brykował chałwę z tego materiału – potem konsumenci się skarżyli, że jak
się najedzą chałwy to puszczają bańki mydlane, ale jakoś wyszedł na
swoje. A ja wróciłem do mojego kochanego fachu. A było to tak: szwagier
Pikutowski powiada: “otwierają nowy bar “Pod Medorem” idźże, może do-
staniesz posadę. Przychodzę, lokal jak się patrzy – na wykończeniu –
tynk przepisowo sypie się na łeb z sufitu – na środku tego bałaganu
stoi osoba rodzaju żeńskiego i odrazu do mnie: Pan w jakiej sprawie?

“W sprawie pracy”. Obejrzała mnie od zelówek do reflektora przez lornię
i powiada” “W sprawie jakiej pracy?” “Chciałem właśnie podawać za kel-
nera”. Jak to usłyszała zaczęła się uśmiechać, podała mi rękę i mówi:
“A w jakim teatrze pan występował?”. Zbaraniałem, jak baran, a ona
dalej mówi: “Bo u nas będą podawali tylko artyści i osoby z towarzy-
stwa”. Chciałem babie dać bykiem w otrzewną i powiadam: “Pani się pyta
kto ja jestem? Jestem bożyszcze kobiet – Morys Chevalier”. Jak to uszłysza-
ła o mały włos mi gęby nie obśliniła z radości i mówi: “Chociaż nie cho-
dzę do kina, bo jak się miga, to mi oczy śmigają, ale słyszałam o panu,
że pan jest pełen perwersji. Odrazu zrobiła ze mną kontrakt na 7 lat.
Jestem teraz za szefa recepcji. Zapraszam państwa na obiadek do naszego
baru, a w razie gdyby kto chciał posłać swoją teściową w zaświaty, re-
komenduję naszą firmową sałatkę “A la Chevalier”.

========================================================

Maria i Anna z d. Mioduszewskie
Warszawa

Komunikator galerii GA.PA - pole zmysłów - propozycja do wspólnego przemyślenia

Korespondencja

Website Project Created by RAW-CODE