Rodzinny album – który ożywia pamięć o Barbarze z Jurewiczów, Hrehorcewiczów, Łojko Piotrowskiej – mojej Babci, opowieść krótka acz illustrowana
Wspomnienie o Babci Barbarze:
Czwartego grudnia każdego roku było wielkim świętem w naszej rodzinie, mimo że nie górniczej, ale był to Dzień Imienin Babci Barbary, mamy mojej mamy.
Nie zdarzyło się, by kogoś zabrakło.
Nigdy, jako dziecko, nie zastanawiałam się co lubiła, czego nie, czy bała się pająków albo myszy, czy miała powodzenie u chłopaków….
Nie pytaliśmy o takie sprawy, bo …. wtedy z dziadkami, nawet z rodzicami o tym się nie rozmawiało, bo wystarczało nam, że byli. Wiele lat później, gdy pytałam mamę, ona też nie znała odpowiedzi, niestety.
Dlatego nie wiem jak Jej przodkom żyło się w Puszczy Nalibockiej, w leśniczówkach Trościanka, Holendernia – znam tylko opisy z epopei narodowej wieszcza Adama Mickiewicza z „Pana Tadeusza’, a jak we wsiach z „fabrykami żelaza” gdzie dyrektorami byli i Belgowie, i Anglicy jak w Rudni, w Kleciszczach, jak w Nalibokach, wsi ze szkołą i kościołem parafialnym.
Nie wiem też dlaczego rodzice Stefania i Wincenty Łojko do szkół posłali Ją do dalekiego Wilna. Może mieszkała tam siostrzenica prababki – Fryderyka Gardiner, córka angielskiego arystokraty. Może chcieli by najmłodsza z pociech zdobyła średnie wykształcenie, stąd Państwowa Szkoła Przemysłowo-Handlowa Żeńska im.Emmy Dmochowskiej w Wilnie.
Co skłoniło Babcię by wstąpić w szeregi drużyny harcerskiej, którą prowadziła siostrzenica Marszałka Józefa Piłsudskiego – Helena Kadenacówna, czy też zostać „sokolicą” w Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”? W pamięci została tylko opowieść, prawie anegdota, jak to zapytana w internacie przez zakonnicę o chłopca, z którym widziano ją na ulicy, głosem pełnym oburzenia odpowiedziała – „to nie był żaden chłopiec, to harcerz z drużyny…”.
Sierociniec w miasteczku Zdzięcioł, to było miejsce Jej pierwszej pracy. Wcielała tam w życie zasady i reguły organizacji, do których sama należała, o których też przypominała jej drużynowa H. Kadenacy w kartce wysłanej z Sulejówka w grudniu 1926 roku.
Wilno tak mocno zapadło w serce Babci, że ślub z ukochanym Oldzikiem (Olgierdem Piotrowskim) wzięła w Kaplicy Ostrobramskiej, pierworodnego syna także urodziła nie w Nowogródku a w mieście swojej młodości.
Mimo ciąży wzięła udział w sypaniu Kopca upamiętniającego A. Mickiewicza, kiedy nieśmiało powiedziałam, że to chyba niemożliwe – moja mama stwierdziła, że dla Babci z pewnością, to nie było żadną przeszkodą.
Udział w sypaniu Kopca Józefowi Piłsudskiemu w Krakowie też jest potwierdzony.
Oboje Dziadkowie brali żywy udział w życiu różnych organizacji działających w Nowogródku, mieście wówczas wojewódzkim, w zawodach sportowych, strzeleckich, w organizacji obozów harcerskich. Dzieciom czytano powieści historyczne H. Sienkiewicza, ballady i epopeję Mistrza Adama. Wszak jezioro Świteź to było miejsce letnich kąpieli całej rodziny.
Lata II wojny światowej, to czas działalności konspiracyjnej Dziadka (był ostatnim komendantem AK w Nowogródku), za co usłyszał wyrok sądu stalinowskiego – kara śmierci.
„Jeśli tu nie będzie Polski – jedź z dziećmi tam gdzie Ona będzie. Jeśli przeżyję, odnajdę Was” – miał powiedzieć przed aresztowaniem. Gdy okazało się, że słowa Dziadka były prorocze, zabrała dzieci, sparaliżowaną matkę, spakowała co tylko mogło przypominać szczęśliwe lata i ufna w obietnicę męża, wyruszyła w nieznane. Ostatecznie przez Aleksandrów Kujawski i Malbork trafiła do Elbląga. Mimo przeczytanych wielu książek opisujących pierwsze powojenne lata, nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak dała radę wszystkim trudnościom, jak ochroniła siebie i czwórkę dzieci.
Powierzono jej obowiązek zorganizowania domu dziecka, bo sierot, dzieci bezdomnych było przecież tak strasznie dużo. Prowadziła tę placówkę dwadzieścia lat, do emerytury.
Kochała swoją pracę i te skrzywdzone przez los dzieci, ileż ja miałam cioć i wujków, którzy byli tylko, a może aż wychowankami moich Babć, bo mama mego taty też pracowała w tym domu dziecka. Zaproszenia na śluby, chrzciny dzieci, listy i kartki ze świątecznymi życzeniami przychodziły z całego świata do końca Jej życia.
Długich pięć lat walczyła o powrót Dziadka z syberyjskiego łagru i wywalczyła.
Spełniła marzenie ich Obojga o wykształceniu dzieci, o ich patriotycznym wychowaniu, o tym by mieli szczęśliwe rodziny, by wszyscy trzymali się razem.
Ceną było Jej zdrowie. Pierwsze objawy demencji pojawiły się gdy miała sześćdziesiąt kilka lat i choć obecna ciałem, duchem była od nas coraz odleglejsza, przez kolejnych dwadzieścia lat.
Im bardziej interesowałam się przeszłością rodziny, tym mój podziw dla Babci Basi był większy, a mocniej dokuczał żal, że nie zapytałam, nie powiedziałam…
Przeglądam albumy ze zdjęciami, czytam pamiętniki pisane dla dzieci przez pierwsze lata ich życia, listy, w tym grypsy Dziadka z więzienia, oglądam pocztówki z Wilna, drobiazgi robione przez dziatwę w prezencie dla rodziców, książki i myślę sobie – jak bardzo chciała zachować ślady szczęśliwej młodości, że wszystko to zabrała z Nowogródka a przecież limit bagażu umieszczanego w wagonie repatriacyjnym był ściśle określony.
Moja wdzięczność dla Babci za siłę ducha, za umiejętność odsiewania „plew od ziarna” gdy dobierała znajomych sobie i dzieciom, za drogowskazy, które wpoiła swoim dzieciom, ta wdzięczność nie zna granic.
Taką to zwykłą, ale zupełnie niezwykłą miałam Babcię.
—
—
Album fotograficzny – opisy:
Zdjęcie 1 – Stefania i Wincenty Łojko z córkami. To zdjęcie budzi we mnie ciepło i uśmiech z dwóch powodów – kiedy popatrzę na tę najmłodszą z córek – Basię (moją Babcię), na sposób w jaki trzyma lalkę, na jej minę, to myślę sobie, że niezłym urwisem była. Drugi powód to kwiatek w ręku prababci, zwykły mlecz, ale ona jakoś tak delikatnie go trzyma a poza wszystkim, że komuś chciało się nachylić by go zerwać dla niej.
Zdjęcie 2 – Babcia uczennica. Patrzę na to zdjęcie troszkę z zazdrością, my nie mogliśmy mieć takich fartuszków, wszystkie musiały mieć długie rękawy a pod szyją białe kołnierzyki, żadnych falbanek, plisowanek.
Zdjęcie 3 – Świadectwo szkolne z Państwowej Szkoły Przemysłowo-Handlowej Żeńskiej im. Emmy Dmochowskiej w Wilnie.
Zdjęcie 4 – Koniec roku szkolnego, zdjęcie na wewnętrznym dziedzińcu szkoły. Babcia Barbara Łojko siedzi na dole, pierwsza z prawej strony.
Zdjęcie 5 – Babcia harcerka. Babcia w pięknym galowym mundurze harcerskim. Szczególną uwagę zwraca nakrycie głowy – nie czapka, nie beret, swego rodzaju kapelusik, no i te siatkowe rękawiczki.
Zdjęcie 6 – Grupa harcerek z Heleną Kadenacówną, w białym swetrze, w centrum. Jej mama, Zofia, była siostrą Bronisława i Józefa Piłsudskich, dodać trzeba, że młodszą i bardzo lubianą. Ich starsza siostra Helena była zbyt poważna i rozmodlona by brać udział w dziecięcych zabawach, zmarła bardzo młodo. Po niej właśnie siostrzenica dostała imię. Babcia Basia siedzi na krześle, po lewej stronie.
Zdjęcie 7 – Podpisy na odwrocie fotografii, brakuje wpisu Barbary Łojko, bo to jej własność. Zwraca uwagę dedykacja – Od kochających „bąków”. Wilno 1926 rok. Podpisały: Asia – Joanna Biegańska, Hela – Helena Kruszyńska, Kasia – Katarzyna Reuttówna / Reutt, Zosia- Zofia Wieliczkówna / Wielicz, Hela – Helena Wolska, Irka – Irena Żylińska.
Zdjęcie 8 – Żeńska drużyna Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Babcia Basia w górnym rzędzie druga od lewej.
Zdjęcie 9 – Kartka wysłana z Sulejówka w 1926 roku przez Helenę Kadenacy z okazji Imienin Babci, warto zwrócić uwagę, że na pocztówce nie kwiatki a Uniwersytet w Wilnie. Treść kartki dzisiaj słabo czytelna, bo pisana ołówkiem zawiera życzenia imieninowe – „Basiu przesyłam mnóstwo najserdeczniejszych życzeń abyś godnie w czyn wcielała zasady harcerki i instruktorki. Do dziewczynek w tych dniach napiszę.” H. Kadenacy po zakończeniu II wojny światowej zamieszkała w Lublinie, nie wyszła za mąż. Do końca życia utrzymywała kontakty ze swymi harcerkami, odwiedzały się, pisywały listy, pamiętały o przesyłaniu życzeń.
Zdjęcia 10 – 14 – Wilno na pocztówkach wydanych ze zdjęć Jana Bułhaka, komplet 20. sztuk wydanych tuż po odzyskaniu niepodległości przyjechał wśród innych pamiątek:
Zdjęcie 10 – Wilno, widok ogólny miasta.
Zdjęcie 11 – Wilno – kościół św. Anny.
Zdjęcie 12 – Wilno – Zaułek Literatów i dom, w którym mieszkał A. Mickiewicz. Niestety dzisiaj po przebudowie, wygląda zupełnie inaczej, nie ma uroku zakątka.
Zdjęcie 13 – Wilno – Ostra Brama, miejsce i obraz Matki Bożej święte dla Polaków; miejsce ślubu Barbary z domu Łojko i Olgierda Piotrowskiego, specjalnie pojechali do Wilna by tam złożyć sobie ślubną przysięgę.
Zdjęcie 14 – Wilno – Uniwersytet, Fragment z dziedzińca Poczobuta.
Zdjęcie 15 – skan wpisu w księdze ślubów; uwagę może zwrócić data – setna rocznica wybuchu Powstania Listopadowego. W życiu moich Dziadków wiele wydarzeń splatało się z rocznicami ważnymi w życiu kraju.
Zdjęcie 16 – Znaczek otrzymywany na pamiątkę udziału w sypaniu kopca na cześć Adama Mickiewicza w Nowogródku.
Zdjęcie 17 – Zdjęcie upamiętniające udział w akcji sypania w Krakowie kopca ku czci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Poczucie obowiązku a może i zaszczytu kazało Babci zostawić dwoje dzieci – 4 lata i 1,5 roku pod opieką swojej mamy by móc pojechać na kilka dni do Krakowa i Wieliczki.
Zdjęcie 18 – Dziadkowie na nartach, swetry oczywiście Babcia robiła na drutach sama.
Zdjęcie 19 – Babcia na strzelnicy. Strzelnica wojskowa w Nowogródku, odświętne przystrojenie zdaje się świadczyć, że zawody odbywały się w kilku kategoriach z okazji jakiegoś święta, anegdota rodzinna głosi, że wyniki strzeleckie byłyby jeszcze lepsze gdyby nie to, że Babcia nie umiała do celowania zamknąć jednego oka. Ktoś musiał je zasłaniać, co czasem przeszkadzało zamiast pomagać. Babcia Barbara – w jasnym żakieciku i berecie.
Zdjęcie 20 – Dyplom Babci Barbary potwierdzający umiejętności, o których nigdy nie wspominała i chyba nigdy więcej nie korzystała.
Zdjęcie 21 – Jezioro Świteź – pocztówka z 1934 roku, także ze zdjęcia Jana Bułhaka.
Zdjęcia 23-24 Babcia Barbara na rynku w Nowogródku z moją Mamą. Na jednej z uliczek Nowogródka już z trójką dzieci. Babcia, jak widać, zawsze była bardzo elegancką kobietą.
Zdjęcie 24 – Ślub Babci Barbary i Dziadka Olgierda.
Zdjęcie 25 – Zdjęcie Babci Barbary i Dziadka Olgierda, uśmiechniętych, choć jeszcze w szpitalnej sali. Po powrocie z Syberii Dziadek półtora roku spędził w szpitalach. Usunięcie płuca było konieczne ale można było to zrobić dopiero po wyleczeniu innych chorób, po odżywieniu. Młodsza z córek, poznała swego Tatę jako nastolatka.
—
—
Podkład muzyczny wpisu: Adagio Albioni (Strings and Organ): https://www.youtube.com/watch?v=i5bhbSWCWuQ